01.05.2018

Ostatnio zdarzyło mi się pojechać do Warszawy. Podróż planować zaczęłam, jak zwykle, od miejsc, w których z dużym prawdopodobieństwem uda mi się coś zjeść, mając z zanadrzu na wszelki wypadek zaznaczone na mapce Google wszystkie najbliższe restauracje Krowarzywa. Sprawdziłam menu dziesiątek restauracji, a do kilkorga finalistów zadzwoniłam, żeby dowiedzieć się, czy aby na pewno faktycznie serwują dania bez pszenicy i mogą przyrządzić je dodatkowo bez czosnku. Niestety nie wszystkie restauracje, które koniecznie chciałam wypróbować zaoferowały mi taką dogodność. Ostatecznie (oprócz Krowarzyw, które “zaliczyłam” przelotem w drodze z dworca do hotelu) odwiedziłam 3 miejsca - śniadaniowe Legal Cakes (które są również w Krakowie, ale niestety wciąż nie mogę się tam wybrać), lunchowe Vege Miasto oraz nastrojową, kolacjową Why Thai. Oto moja relacja, zapraszam:)

Do Legal Cakes zawitałam na śniadanie, głodna jak wilk, wcześniej, w drodze, wybierając danie, które będę chciała spróbować - wegańskie pancakes. W lokalu zaproponowano mi do nich kawę i dwa dodatki do wyboru (praktycznie każdy bezglutenowy i bez laktozy) - skusiłam się na polecany przez kelnera kokosowy twarożek oraz własnej roboty masło orzechowe. Pancakes’y były bezglutenowe i wegańskie, więc spełniały wszystkie wymagania dotyczące przyjazności dla alergii pokarmowych, obsługa również pomogła mi dobrać dodatki zgodnie z restrykcjami żywieniowymi i do tych kwestii kompletnie nie mogę się przyczepić. Jednak, podkreślam - bardzo subiektywnie - pancakes’y nie sprostały niestety moim oczekiwaniom:( Szczerze mówiąć, z tyłu głowy miałam smak tych przepysznych, pszennych naleśniczków, które kiedyś własnoręcznie przygotowywałam i choć wiedziałam, że na pewno tak smakować nie będą, to jednak ich smak i ciężkość mnie przygniótł. Przez godzinę próbowałam wmusić w siebie 3 (choć dla swojej obrony muszę podkreślić, że były bardzo grube) naleśniki. Być może nie jestem przyzwyczajona do tego typu mąk, ale naleśniki były dla mnie za gorzkie, przytłaczały ilością kokosa i ostatecznie były właśnie zbyt “ciężkie” (to chyba najlepsze określenie). Niestety miałam tylko jedno podejście i po prostu chyba źle wybrałam (z perspektywy czasu wydaje mi się, że gofry byłyby dla mnie bardziej odpowiednie). Być może również inne dodatki bardziej ożywiłyby naleśniki, niestety mieszanka owoców, które również można było wziąć zawierała jabłka, których nie dało się z niej wyeliminować.

Tak czy inaczej, polecam na śniadanie komuś, kto na co dzień jest przyzwyczajony do baaardzo zdrowego gotowania (nie używają tam cukru). Plus za to, że śniadanie najadło mnie do kolacji i za cudowny wystrój, a także za wodę dla zwierzaków i (prawie) darmową kawę do śniadania:)

zdjecie

zdjecie

Menu

Vege Miasto

Do Vege Miasta wybrałam się już kolejnego dnia na wczesny lunch i byłam zachwycona! Żałuję, że w Krakowie nie ma odpowiednika tej lunchowni (lub jeszcze go nie odkryłam). Zaproponowano mi ok. 10 dań, z których można było wyeliminować czosnek, a zwykły makaron w każdym daniu można zastąpić gryczanym lub ryżowym. Wzięłam penne szpinakowe (choć w wersji z makaronem ryżowym było to raczej spaghetti szpinakowe) i… tak mi posmakowało, że nie mogłam się powstrzymać, żeby nie odtworzyć go w zaciszu domu (już dwuktrotnie!).

zdjecie

Danie proste, świeże, sycące, a przy tym ciekawe i super doprawione. Z żalem uświadomiłam sobie, że nie uda mi się tam już wrócić, żeby spróbować innych potraw. Następnym razem na pewno!

zdjecie

Co do samego lokalu, warto zrobić rezerwację na najbardziej oblegane godziny, bo ludzi przewija się tam mnóstwo. Czytając opinie w internecie zauważyłam minusy za ceny obiadów. Faktycznie, nie są one zbyt niskie, ale muszę przyznać, że nie dałam rady całej porcji (a jadłam ją jako pierwszy posiłek w ciągu dnia), więc drugą połowę makaronu zjadłam na drugi dzień. Jeśli tak na to popatrzeć, to ceny są bardzo przystępne :D

Menu

Why Thai

Do Why Thai poszliśmy wieczorem uczcić urodziny narzecznego. Muszę przyznać, że dania zachwyciły mnie tak samo, jak obsługa. Kelner doskonale wiedział jakie składniki znajdują się w jakim daniu, polecał zarówno przystawki, jak i dania główne, które nie zawierają tych alergenów, na które jestem uczulona.

Najpierw skusiłam się na sajgonki na zimno, tyle że zamiast dedykowanego sosu (zawierał czosnek) zostałam poczęstowana bezglutenowym sosem sojowym. Mogę powiedzieć jedno - mango, ogórek i mięta - to połączenie nie mogło się nie sprawdzić i tak też było - przystawka trafiona w dziesiątkę.

zdjecie

Drugie danie - zielone curry z krewetkami również idealne (szczególnie krewetki, których już dawno nie jadłam tak dobrze przygotowanych).

zdjecie

Restauracja z tych, do których zdecydowanie chce się wracać:)

Menu

01.05.2018
Następny artykuł Zamienniki w kuchni alergika-wegetarianina
Poprzedni artykuł Sposoby na relaks przy IBS i stanach lękowych
Obserwuj Pokarmlove w mediach społecznościowych