08.12.2017

Wczoraj po raz trzeci odwiedziłam Restaurację Pod Norenami i dopiero ta wizyta skłoniła mnie do polecenia jej Wam - alergikom. Za pierwszym razem, będąc jeszcze na diecie FODMAP, niestety nie miałam praktycznie z czego wybierać. Oczywiście to nie wina restauracji! Pozostałym gościom każde danie smakowało, dla mnie jednak karta była praktycznie pusta. Zjadłam wówczas LOHAN CAI, czyli smażone warzywa z ryżem, które kucharz, specjalnie dla mnie, przyrządził bez czosnku, co oczywiście jest dużym plusem dla restauracji!

Podczas drugiej wizyty byłam już na mojej standardowej diecie - bez pszenicy, laktozy i czosnku. Laktoza w lokalu na szczęście nie stanowi żadnego problemu, gdyż jest to restauracja wegańska (♥). Niestety każde “mięso”, które proponują to seitan, czyli czysty pszenny gluten. Jeśli nie mamy na niego uczulenia, to zgodnie z opinią narzeczonego wszystkim go polecam (zwłaszcza norenową “wołowinę”), jednak co, jeśli nie możemy sobie na niego pozwolić? Karta opiewa na mnóstwo dań z tofu! Zamiast makaronu pszennego możemy wybrać w niektórych daniach makaron ryżowy lub po prostu ryż. Wszystko byłoby pięknie, ale znów pokonała mnie alergia na czosnek… Kelnerzy w restauracji są na prawdę bardzo pomocni przy wybieraniu dań, jeśli chodzi o alerie, co się ceni, jednak do wszystkich dań głównych dodawany jest czosnek, z czym nic już nie da się zrobić. Kelnerka poleciła mi GONG BAO DOUFU DING, czyli tofu w sosie syczuańskim, jako danie, w którym tego czosnku było najmniej. Zgodziłam się i danie było przepyszne, jednak nie powtórzę tego, ze względu na późniejsze problemy z układem pokarmowym.

I tak dochodzimy do wczorajszej, trzeciej wizyty. Skusiłam sie na zupę MISOSHIRU TOFU TO WAKAME, która była najlepszym miso jakie jadłam. Bulion był cudownie aromatyczny i zawierał na prawdę dużo dodatków. Moim największym odkryciem wieczoru było jednak sushi! Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego wcześniej nigdy nie zwróciłam na nie w karcie uwagi i to był kardynalny błąd. Po trzech porcjach jestem zachwycona! Awokado rozpływało się w ustach, a każdy kawałek to małe dzieło sztuki (szczególnie nigiri abogado). W lokalu można dostać również bezglutenowy sos sojowy!

zdjecie

zdjecie

Co ciekawe, wczoraj pierwszy raz udało mi się w Norenach zjeść deser. Bezglutenowe, wegańskie “brownie”, które było niesamowicie czekoladowym tortem. Niestety zdjęć brak, bo za szybko ciasto zostało pochłonięte :)

Ogólnie wczorajsza wizyta wypadła świetnie, dlatego polecam Wam tę restaurację. Pamiętajcie, aby przed zamówieniem przekazać kelnerowi wszelkie informacje o ewentualnych alergiach pokarmowych, gdyż Pod Norenami bardzo na to uważają. Polecam też zarezerwować wcześniej stolik, gdyż zwłaszcza wieczorami mają tam ogromne obłożenie

Czas zapoznać się z menu, prawda?

08.12.2017
Następny artykuł Smakołyki nie tylko od święta
Poprzedni artykuł Dieta FODMAP - podręczna lista zakupów.
Obserwuj Pokarmlove w mediach społecznościowych