Poradnik o tym jak zaprzyjaźnić się z alergią pokarmową

Nie poradnik o medycznych aspektach chorób autoimmunologicznych, ani blog kulinarny, a miejsce, w którym dzielę się doświadczeniami jak odkryć, że to właśnie Nas dotyczy problem alergii pokarmowych, jak potwierdzić nasze przypuszczenia, a przede wszystkim - jak po otrzymaniu wyników pozytywnych żyć tak, aby zmiana diety i przyzwyczajeń Nas nie przerosła. Bo diagnoza nie jest końcem, a początkiem trudności, ponieważ jedynym “lekarstwem” na alergię pokarmową jest unikanie alergenów. Musimy wyeliminować to, co nam szkodzi, a to łączy się między innymi z czytaniem drobnego druczku na opakowaniach żywności (możemy być w naprawdę głębokim szoku po tym co tam znajdziemy), czy uciążliwym pytaniem kelnerów o skład każdego dania w menu.

Jednak wiedza o tym, że Nasze ciało nie toleruje konkretnego składnika naszej diety jest prawdziwym błogosławieństwem! Dzięki temu możemy znowu żyć bez bólu, wysypki i wszelkich innych okropnych skutków alergii. Czy warto pomęczyć się zmieniając dietę, aby wreszcie żyć normalnie? Oczywiście! A ja Wam w tym pomogę.

Dlaczego powstał ten blog?

Po kilkuletnim zmaganiu się z bólami brzucha, zaburzeniami trawienia, kilkorgiem lekarzy i pakietem badań dowiedziałam się, że moim wrogiem jest między innymi pszenica. Nie będzie to jednak opowiadanie o tym, że pszenica jest zła, wszystkim szkodzi i nie wolno jej dotykać a nawet na nią patrzeć. Nie. Zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach część ludzi przestaje jeść ją z powodu mody, a wiele osób utożsamia alergię na pszenicę z alergią na gluten, co oczywiście nie jest prawdą. Nie chcę demonizować pszenicy, ani żadnego innego produktu, który mnie uczula. Chcę tylko pokazać, że z alergią pokarmową da się żyć, zdrowo odżywiać i jeść praktycznie wszystko, choć nie w każdym wydaniu.

W związku z tym, że w naszym kraju owo zboże jest używane praktycznie na każdym kroku, nagle więc zdałam sobie sprawę, że już nie będzie tak łatwo zjeść śniadania czy obiadu. Nie kupię już na ulicy obwarzanka czy kanapki wtedy, kiedy zrobię się głodna. Musiałam nauczyć się planować zakupy i codzinne posiłki na kilka dni w przód. Szybko zorientowałam się, że bardzo ciężko jest usunąć mąkę pszenną ze wszystkich dań, które dotychczas gotowałam, a większość tych “bezglutenowych” zupełnie mi nie smakowało. Przed badaniami na nietolerancję pokarmową przez kilka miesięcy stosowałam dietę FODMAP, dzięki której pierwszy raz od kilku lat powróciłam do żywych. Dieta ta jednak również polega na wyeliminowaniu ogromnej ilości składników pokarmowych. W pierwszych tygodniach moje zakupy spożywcze trwały godzinami, a kolejne poświęcałam na szukanie przepisów - koszmar. Jeśli moje zapiski pomogą chociaż jednej osobie poradzić sobie z szybszym powrotem do zdrowia, poprzez pomoc w pierwszych miesiącach walki z chorobą, będzie to dla mnie sukces.

EK

Obserwuj Pokarmlove w mediach społecznościowych